W SPRAWIE EURO 2012 | AN ASSESSMENT OF THE POLISH TEAM AT EURO 2012
Dodane przez MasterZMC dnia 18.06.2012 09:25
Po 16 czerwca ktoś mógłby powiedzieć: Były wielkie nadzieje, a skończyło się jak zawsze. Po raz czwarty w ostatnich latach podczas wielkiego turnieju reprezentacja Polski nie wyszła z grupy do fazy pucharowej.
Rozszerzona zawartość newsa

Po 16 czerwca ktoś mógłby powiedzieć: Były wielkie nadzieje, a skończyło się jak zawsze. Po raz czwarty w ostatnich latach podczas wielkiego turnieju reprezentacja Polski nie wyszła z grupy do fazy pucharowej.

Wrocław nie okazał się szczęśliwy dla biało-czerwonych… A jednak coś się zmieniło w polskim futbolu, skoro nawet komentator Dariusz Szpakowski, który zwykł podsumowywać mecz na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem, wierzył do końca… Kto nie widzi tego postępu jest albo ślepcem, albo ignorantem. To prawda, że wynik końcowy jest taki sam jak w ostatnich mistrzostwach, ale nie odzwierciedla on poziomu gry naszych zawodników, który zdecydowanie się poprawił.

Nigdy polska drużyna nie czuła się dobrze w ataku pozycyjnym, naszą domeną zawsze był kontratak. Nie odwróci się tego tak łatwo ze względu na niedostatki w wyszkoleniu technicznym, ale przecież wiele drużyn polega na grze z kontry, ot choćby czterokrotni mistrzowie świata Włosi, czy bardziej widowiskowo grający Rosjanie.

Co ważne, na Euro 2012 graliśmy ofensywnie i kombinacyjnie, dochodziliśmy często do pozycji strzeleckich. Akcje rozgrywane były z pomysłem, a nie tak jak to miało miejsce choćby podczas mundialu 2002 r., gdzie nasza taktyka polegała na długich wykopach Jerzego Dudka, które Radosław Kałużny miał przedłużać głową do Emmanuela Olisadebe

Na ile to było możliwe, do ofensywy podłączali się także boczni obrońcy, Sebastian Boenisch i Łukasz Piszczek. Po asyście tego drugiego, gola w meczu otwarcia zdobył Robert Lewandowski.

W trudnym momencie w meczu z Rosją zespół nie załamał się i doprowadził do wyrównania, a nawet w pojedynku z Czechami biało-czerwoni atakowali do samego końca. Pracy sztabu szkoleniowego i zaangażowania piłkarzy nie sposób przecenić. Zarzut, że w trakcie meczów nie graliśmy równo, nie jest do końca poważny. Trudno wskazać drużynę, która przez całe 90 minut atakuje i nie ma słabszych momentów. Wspomnijmy choćby mecz Anglia – Szwecja 3:2, gdzie sytuacja na boisku ciągle się zmieniała.

W ubiegłym roku, w odniesieniu do siatkarzy, pisałem, że trener Andrea Anastasi wraz z drużyną narodową powinien być pomyślany przynajmniej do Mistrzostw Świata 2014 w Polsce. Podobnie powinno być z Franciszkiem Smudą. Drużyna narodowa jest młoda i perspektywiczna. Fundamenty zostały wylane, wznoszą się filary…

Pamiętamy jednak, że początki pracy Smudy z kadrą narodową wynikały nie tyle z namaszczenia go przez prezesa PZPN Grzegorza Latę, ile „z woli narodu”. Panowie mieli też jasny układ i cel, wyjście z grupy na Euro 2012. Wobec wyniku, jaki osiągnęliśmy, sprawa wydaje się przesądzona… Już dziś kilku potencjalnych następców mówi o błędach taktycznych trenera i niestanięciu na wysokości zadania. Nawet tak piękna dziedzina, jaką jest sport, a w szczególności piłka nożna, to sfera układów i interesów. Tylko żal patrzeć, jak buldożery niszczą nieukończony gmach…

17 czerwca 2012 r.








Przeczytaj też | Read more:
Baltic Arena
Mój sąsiad, Przemysław Tytoń, uratował dziś Polskę! | My neighbour saved Poland!
Orzeł postraszył niedźwiedzia | The eagle frightened the bear
16 czerwca mógł wyglądać inaczej | 16 June could be happy day
Historyczny brązowy medal Ligi Światowej | Historical bronze of FIVB World League (2011)