W NOWYM ŻYCIU | IN ANOTHER LIFE
Dodane przez MasterZMC dnia 22.01.2012 17:47
Zanim zniknęła za rogiem, powiedziała...
Rozszerzona zawartość newsa

Jeszcze coś odnośnie biskupa Wacława Depo, który 2 lutego br. zostanie metropolitą częstochowskim. Przypadkowo natrafiłem na sen zapisany pod datą 2 stycznia 2009 r.

"Na starówce, za kioskiem, gdzie pracuje moja mama, biskup Wacław Depo sprawował mszę świętą. Nie było ani jednego ministranta, a za ołtarz służy stół przykryty białym obrusem. Jedynym uczestnikiem tej mszy byłem ja. Ludzie przechodzili obok, zajęci swoimi sprawami i w ogóle nas nie zauważali. Nikt się nie zatrzymał. Tak jakby nie było nic niezwykłego w tym, że biskup odprawia samotnie mszę na dworze, w miejscu, gdzie niegdyś gromadzili się pijacy.

Biskup mówił spontanicznie wezwania modlitwy wiernych i tylko ja odpowiadałem: „Wysłuchaj nas, Panie”. Modlił się za zmarłych, za nas tu zgromadzonych… Zapamiętałem też jedno jego wezwanie: „Módlmy się za tych, którzy zajmują się przemysłem pornograficznym i za tych, którzy korzystają z niego, aby Pan odmienił ich serca”.

Po modlitwie wiernych ktoś powinien przynieść ampułki i hostię. Ale nikt nie przychodził… Biskup cierpliwie czekał. W końcu pomyślałem, że może ja powinienem się tym zająć. Wszedłem do kiosku, który robił za zakrystię i powiedziałem do kościelnego: „Panie Zbyszku, ampułki są potrzebne! Biskup czeka”. Dał mi ampułki, a ja zaniosłem biskupowi. Powoli zaczynało się ściemniać, powoli robił się wieczór.

Po zakończeniu mszy stałem przy kiosku z biskupem, który zmienił się w papieża Jana Pawła II. Patrzyliśmy na książki i zeszyty mojego autorstwa, ułożone na trawie, jakby na sprzedaż. Nic nie powiedział, ale uśmiechał się do mnie znacząco, jakby chciał powiedzieć:
– Widzę, że jesteś sławny.
Powiedziałem:
– Tak, ale z miłością nie przebiję ciebie, ojcze.
– O jakiej miłości mówisz? – spytał.
– Do ludzi. Ja niby nikogo nie zabiłem, ale…
Papież zmienił się w Ewelinę, która powiedziała:
– Czasem zabijamy na odległość i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.
– Wiem, zabijamy myślą…
Mówił nam o tym doktor Pyczek. Zrozumiałem, że wielu zabiłem.
– Starsi ludzie… Oni potrzebują twojej miłości – kontynuowała Ewelina.
Nic jej nie mówiłem o wolontariacie, sama rozumiała to wszystko. Musiała już iść. Powiedziała:
– No dobrze, to ja już idę.
Zanim zniknęła za rogiem, powiedziała jeszcze:
– I życzę powodzenia w nowym życiu.

Potem zniknęła, goniąc do swoich spraw. A ja stałem w miejscu. Jej ostatnie słowa zabrzmiały tak jakby od tej chwili zaczynał nowe życie. Ale dlaczego? Przecież nic się nie stało, nic się nie zmieniło… Może jej się pomyliło i powinna powiedzieć: „Życzę powodzenia w Nowym Roku”. A może to „Vanilla sky”? „Znowu cię odnajdę. W innym życiu, gdy oboje będziemy kotami”.

Z kiosku wyszedł pan Zbyszek i powiedział z troską:
– Mateusz, weź tamto wino, co zostało na ołtarzu i chodź do nas. Poczekasz u nas.
Ale na co miałem czekać?

Obudziłem się i pomyślałem sobie: A ja ciebie potrzebuję… I potrzebują cię dzieci z hospicjum i dziecko z domu dziecka".

............................................................................................................................................

Ponieważ od tego snu minęły 3 lata, można pokusić się o jakąś interpretację. Nikt lepiej niż autor snu, nie będzie umiał go zrozumieć. Jednak niektóre sny, pomimo upływu czasu, pozostają częściowo lub w całości niezrozumiałe.

Przede wszystkim ten sen jest nieaktualny, w tym sensie, że jego bohaterów nie ma w mojej rzeczywistości. Biskup odchodzi właśnie do Częstochowy, a diecezja zamojsko-lubaczowska, którą reprezentował, przestała mnie interesować już dawno. Papież, który zmarł w 2005 r., uczciwie trzeba powiedzieć, nie był czołową postacią mojego życia i nie jest również teraz. Z panem Zbyszkiem nie mam do czynienia, odkąd zmieniłem studia. Ewelina odeszła szybko. Wolontariat wśród staruszek porzuciłem. Nawet moja mama nie pracuje już w tym kiosku na starówce. Poza tym, absolutnie nie zamierzałem walczyć z pornografią, ani czekać na życie z winem w ręku.

Wejdźmy jednak w sen. Moje książki i pamiętniki leżące na trawie, wystawione na sprzedaż... wygląda to na handel bazarowy. Książki nie znikają z księgarń, więc muszę próbować je sprzedać przy najczęściej uczęszczanym chodniku w mieście. To być może przenośnia tego, że moich słów się nie słucha, nie budzą zainteresowania ludzi, a zdanie papieża jakobym był sławny to gorzka ironia.

Jeśli tak, to porównanie mnie do biskupa samotnie odprawiającego mszę jest jakieś nietrafione. Biskupi i kapłani zawsze mają mniejszy lub większy tłum, który ich słucha. Sytuacja mszy biskupiej, na którą przychodzi tylko jedna osoba, jest w Polsce nie do pomyślenia. Niech to będzie trop.

Najważniejszy moment snu to słowa Eweliny na pożegnanie. Sen byłby więc zapowiedzią nowego życia. Ale tu znów niezgodność scenerii. Wszystko jest przecież szare, smutne, nastaje jesienny wieczór... Książki nie schodzą, fajna dziewczyna odchodzi, starsi ludzie są niekochani, a kościelny zaprasza do desperackiego picia wina i czekania na nie wiadomo co. To raczej przygnębiająca perspektywa. Przypomina mi się wiersz Barańczaka "Całe życie przed tobą". Może ono właśnie takie ma być... Nowe, w sensie inne od schematów i oczekiwań. Bez kapłaństwa i bez miłości, w świecie jakby po apokalipsie, gdzie ludzie już nie uczestniczą w mszach i nie czytają poetów.

A jednak plac w Ostrawie, pole w Iłowcu i mieszkanie przy Kiepury przekonują mnie, że to, co piękne jest też dla mnie. Serce w ciemności świeci.




Zobacz też | Also read:
Barańczak – Całe życie przed tobą
Herbert – Do Marka Aurelego
De Mono – Znów jesteś ze mną
Sawczuk – Chwila | A moment
Sen Zieleni Błękitu. Ktoś umarł | Dream of Green of Blue. Somebody died
Dwadzieścia pięć | Twenty five
Nostalgia anioła | Nostalgia of angel
Koniec Adwentu | The end of an advent
Życie jest piękne | Life is beautiful
Życie w kolorze | Colour of life
Vanilla sky (2001)
Uśmiech z lodówki | The smile from the fridge
Powołanie Mateusza | The calling of Matthew
Tyleście | Too many
Wycieczka studencka: Kraków – Oświęcim – Ostrawa – Solina (2010) | Student’s trip: Cracow – Auschwitz – Ostrava – Solina (2010)