OLGA
Dodane przez MasterZMC dnia 04.12.2011 20:22
Obudziłem się dziś o godz. 7.00. Dzień wcześniej o 5.30 siedziałem na ławce obok bezczynnej o tej porze roku fontanny w Warszawie i jadłem śniadanie.
Rozszerzona zawartość newsa

Obudziłem się dziś o godz. 7.00. Dzień wcześniej o 5.30 siedziałem na ławce obok bezczynnej o tej porze roku fontanny w Warszawie i jadłem śniadanie. Czułem się jakbym przyjechał do obcego miasta i zaczynał od początku. Podobnie musiał czuć się Świderski po przyjeździe do Kopenhagi. Może też usiadł przy fontannie i jadł kanapki.
Choć wiedziałem już, że ludzie są sobie przeznaczeni i albo się spotkają albo nie, to nie opuszczały mnie myśli: Dlaczego tak się stało? Dlaczego tak szybko? Czym zniechęciłem?

Teraz leżałem w swoim łóżku i nie zadawałem sobie żadnych pytań, a nie chcąc jeszcze wstawać, sięgnąłem po kupioną niedawno książkę Marka Bieńczyka „Przezroczystość”. Na stronie 14 dopadają mnie słowa:
Na ścianach w mieszkaniu wieszałem reprodukcje Edwarda Hoppera, lśniły za szkłem jak zbyt tanie odpustowe obrazki.
Lubiłem Hoppera, tak jak inni lubią wspomnienia. Kiedyś to przeżyłem, tak już kiedyś było; w fantazjach i w wierszach stawałem się bohaterem kolejnych obrazów, tym facetem w oszklonej werandzie, wpatrującym się w bezkresny horyzont, tamtym kawiarnianym gościem spoglądającym przez szybę na pustą ulicę. Niekiedy wplątywałem w te fantazję Olgę; gdy o tym mówiłem, irytowała się, więc szybko milkłem. Oczywiście (wyobrażałem sobie) bywaliśmy przede wszystkim »Nighthawks«, Jastrzębiami Nocy, ptakami ciemności, nocnymi markami, ćmami po zmierzchu, gdy siadywaliśmy w oszklonych barach, pustoszejących o północy jak gniazda po wiośnie; sączyliśmy drinki o amerykańskich nazwach, Bronx, Manhattan, a przy ostatniej whisky zostawaliśmy już sami, zanurzeni w uroczystej ciszy po życiu, które stąd odleciało. Wypełniała nas jak hel; unosiliśmy się lekko nad ziemią, nad samymi sobą, skrzydlaci stróże planety, jej emisariusze w kosmicznej nocy. Czuliśmy się swobodni i bezdomni; nasza wspólnota, Olgi i moja, mogła trwać gdzieś ponad miastem i nie umierać w jego murach, lecz wydana była na błądzenie bez celu po alejach nieba, polach nad Wisłą, dzielnicowych parkach, gdziekolwiek.







Zobacz też | Also read:
Edward Hopper galeria (gallery)
„Bóg jest u nas” | „God is at us”
Złapany na słowie
Ewa
Sen Weroniki | A dream of Veronica
Osiemset trzy | Eight hundred three
Nostalgia anioła | Nostalgia of angel
Szemkel
Pod niebem snów | Under sky of dreams
Dziwna historia | Non-understanding story
Przejazdem w odwiedzinach | Driving through the familiar city
Każdy szuka swego miejsca | Everyone looks for his place
Kabanos
Zabili mi żółwia
Zakopower
Maciej Silski
Pectus
Z widokiem na twoje ucho
Powołanie Mateusza | The calling of Matthew
Samuel Beckett – Przychodzą
Barańczak – Grażynie
Barańczak – Pusty (Empty)
1968
Szaruga – 1968: Pociąg pospieszny ze stacji Warszawa Gdańska
Szaruga – Gdy tak siedzimy
Świderski – *** (8 marca 68)
Różyczka | The Little Rose (2010)
Lesiak – Piękne oczy mojej dziewczyny