ERIC-EMMANUEL SCHMITT – PAN IBRAHIM I KWIATY KORANU (MR. IBRAHIM AND THE FLOWERS OF THE KORAN) – KSIĄŻKA I FILM (BOOK & MOVIE)
Dodane przez MasterZMC dnia 15.03.2010 19:05




Oryginalny tytuł: Monsier Ibrahim et les fleurs du Coran
Dedykacja autorska: Dla Brunona Abrahama Kremera
Miejsce akcji: Paryż, Stambuł
Przekład: Barbara Grzegorzewska
Wydanie francuskie: 2001
Wydanie polskie: Znak (Kraków 2004)
Ekranizacja: Monsier Ibrahim et les fleurs du Coran - Francja 2003, reż. François Dupeyron, scen. F. Dupeyron i E. E. Schmitt
Podobieństwa / Nawiązania / Inspiracje: Roman Gary, Życie przed sobą (La vie devant soi), 1975 - książka


Opis książki z okładki:

Kiedy mały Momo podkrada smakołyki w sklepie pana Ibrahima, nawet nie podejrzewa, że stary Arab, który tak naprawdę nie jest Arabem, stanie się wkrótce jego przyjacielem i duchowym przewodnikiem.
Siła przypowieści Schmitta tkwi w prostym, choć nie dla wszystkich oczywistym przesłaniu: nie jesteś skazany na swój los, możesz świadomie wpływać na swoje życie. To, czy jesteś szczęśliwy, zależy przede wszystkim od ciebie.


Ciekawostki

- Pan Ibrahim jest sufim (muzułmaninem wyznającym sufizm).

- Ibrahim pije suze anyżkową.

- W książce nie jest podane, jak mają na nazwisko główni bohaterowie Ibrahim i Momo. W filmie natomiast nazywają się: Ibrahim Demirdji i Mojżesz Schmitt. Autor książki, będący również autorem scenariusza nadał młodemu bohaterowi swoje nazwisko.

- Ul. Bleue - tam mieszka Momo.

- Ul. Paradis - ulica dziwek.





TO CO DAJESZ INNYM, POZOSTAJE TWOJE NA ZAWSZE

"Kiedy skończyłem jedenaście lat, rozbiłem swoją świnkę i poszedłem na dziwki". Zachęcam Cię słowami początkowymi tej opowieści. To druga książka Schmitta, którą przeczytałem 6 lat temu w 2004 r. To niesamowite, jak wiele czasu minęło od tamtej pory. Sięgnąłem po nią teraz w celu pozaestetycznym, a i tak odnalazłem właśnie ją, na nowo.

Pierwszym razem skrzywdziłem tę książkę, przyrównując ją do "Oskara i pani Róży", przez co wydała mi się blada. Tymczasem Momo mówi, że porównania są czymś strasznym i okropnym. Doświadcza to na sobie, bo ojciec ciągle zestawia go ze starszym bratem Popolem. "Popol był inny niż ty". To jest niesprawiedliwe zwłaszcza w stosunku do ludzi, gdy na przykład porównujemy kolegę spod klatki do wykształconego profesora. A przecież można rozmawiać z każdym. I trochę przekornie przytoczę znów słowa autora: "Kiedy chcesz się czegoś nauczyć, nie trzeba sięgać po książkę. Trzeba z kimś porozmawiać". To mógłby być gwóźdź do trumny, ale nie jest, bo Schmitt ma rację.

Przeczytałem tę książkę szybko, a przecież tak wiele się w niej zdarzyło. Tego, co zapisane i niezapisane. Ty pewnie też przeczytasz ją szybko, tak jak wybierasz podróż samolotem, zamiast samochodem. I przekonałem się sam na sobie, że w pośpiechu gubimy to, co ważne. Pan Ibrahim powtarzał ciągle: "Wiem, co jest w moim Koranie". Po przeczytaniu ostatnich słów książki, zamknąłem ją, złożyłem na piersiach i leżałem uśmiechnięty. Mógłbym tak zasnąć i wpłynąć jak rzeka do jedynego morza. Ale zaraz... Co było w Koranie pana Ibrahima? I nagle światełko! Otworzyłem na stronę 61 i już wiedziałem. Już wiedziałem... A sprzed lat pamiętałem zawsze o słowach, które zdawały się trudne, choć były tak proste. "To, co dajesz, pozostaje twoje na zawsze".

Nie potrafiłem uśmiechać się, gdy czynił to mały Momo. Ale uśmiechałem się, gdy czytałem o tańcu derwisza, który przykazał mi już Hopkins w filmie "Joe Black" i który tańczyłem na korytarzu w seminarium w Lublinie, tańczyłem na pustej ulicy Peowiaków o drugiej w nocy, tańczyłem po wielekroć. Uśmiechałem się, gdy czytałem, że jest to taniec alchemii, który przemienia miedź w złoto.

Chciał bym był szczęśliwy. Miał swoją tajemnicę szczęścia. Powtarzał, że żyję za szybko, że nie dostrzegam drobiazgów. Mówił: Spójrz na Michała... Patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy... Żyj powoli, na tym polega tajemnica szczęścia. I pewnie nie spodziewał się, że gdzieś w Polsce, w małym miasteczku Zamościu, ktoś uśmiechał się, czytając jego książkę.


Cytaty



"- Panie Ibrahimie! Niech pan sobie wyobrazi, że jest pan na statku z żoną i Brigitte Bardot. Statek tonie. Co pan robi?
- Zakładam, że moja żona umie pływać".

"- Tu jest za pięknie, panie Ibrahimie, o wiele za pięknie. To nie dla mnie. Nie zasługuję na to.
Pan Ibrahim uśmiechnął się.
- Piękno, Momo, jest wszędzie. Gdziekolwiek zwrócisz oczy".

"Podeszła, chwiejąc się na wysokich obcasach. Podałem jej torebkę, którą zachwycona, przycisnęła do obfitej piersi, tak dobrze potrafiącej wzdychać.
- Dziękuję ci, mały. Co mogę dla ciebie zrobić? Chcesz, zafunduję ci numerek?
Była stara. Miała dobre trzydzieści lat. Ale - pan Ibrahim zawsze mi to powtarzał - nie wolno obrażać kobiety".

"- Czy sądzi pan, że jestem dość ładny, żeby podobać się dziewczynom... bez płacenia?
- Za kilka lat to one będą płacić za ciebie!"


"Ja opowiadałem mu o Miriam, opowiadałem mu o niej tym chętniej, że chciałem uniknąć mówienia o ojcu. Po tym, jak przyjęła mnie do grona pretendentów, teraz odrzucała jako nieciekawego kandydata.
– Nie szkodzi – mówił pan Ibrahim. – Miłość, jaką do niej żywisz, jest twoja. Należy do ciebie. Jeżeli ona jej nie chce, to i tak nic nie może zmienić. Po prostu z niej nie korzysta. To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze; to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone".

"Serce człowieka jest jak ptak zamknięty w klatce ciała".


"Kiedy tańczysz serce śpiewa jak ptak, który pragnie stopić się w jedno z Bogiem".


"Za dużo się ruszasz Momo. Jeżeli chcesz mieć przyjaciół, siedź spokojnie".






Gatunek: dramat
Produkcja: Francja 2003
Reżyseria: François Dupeyron
Scenariusz: François Dupeyron, Eric-Emmanuel Schmitt
Podstawa scenariusza: Eric-Emmanuel Schmitt, Pan Ibrahim i kwiaty Koranu (książka)
Miejsce akcji: Paryż lata 60.
Nagrody / wyróżnienia:
- Złote Globy (nominacja): najlepszy film zagraniczny (2004)
- Goya (nominacja): najlepszy film zagraniczny (2004)
- Cezary (nagroda): Omar Shariff najlepszy aktor (2004)
- Lew Publiczności na Europejskim Festiwalu Filmowym Wenecja 2003: Omar Shariff najlepszy aktor ex equo z Benicio del Toro ("21 gramów")


François Dupeyron (reżyser)




Omar Sharif (Ibrahim Demirdji)




Pierre Boulanger (Momo Schmitt)




WIEM, CO JEST W MOIM KORANIE

To pierwsza ekranizacja książki Schmitta i to w jego rodzimej, francuskiej produkcji. To musi być radość dodatkowa, bo przecież tak często „swego nie znacie”. Wcześniej w samej tylko Polsce odbywały się rozliczne inscenizacje jego najbardziej znanej książki ”Oskar i pani Róża”, w tym między innymi spektakl w Teatrze Telewizji.

Schmitt był współautorem scenariusza do ”Pana Ibrahima…”. A ten film to podobnie jak książka, ciepła i prosta opowieść o niezwykłej przyjaźni. Czasem proste rzeczy są najpiękniejsze. Nie odnajdziemy w filmie Brigitte Bardot, ale odnajdziemy smakowanie chwili, dotyk drobiazgu i cuda uśmiechu.

Często chcemy być gdzie indziej i być kimś innym. Nie dostrzegamy piękna wokół i w nas. Nawet te bloki, schody, chodniki… Nasze ścieżki.
- Paryż musi być piękny.
- Przecież mieszkasz w Paryżu.


A z tego, co małe, wyrasta to, co wielkie. Każdy może stać się bliski, nawet jeśli z początku zdaje się daleki i nieosiągalny. Przez mury kultur, narodowości, religii można się przebić, wystarczy tylko usiąść i się wsłuchać.



OPINIE INNYCH

Nie żałuj czasu na przyjaźń

„Pan Ibrahim i kwiaty Koranu” Francois Dupreyon’a to ekranizacja powieści Erica-Emmanuella Schmitta, która opowiada o losach i dorastaniu młodego żydowskiego nastolatka – Momo, którego matka nie żyje, a znudzony i nie angażujący się w wychowanie ojciec postanawia go opuścić. Tytułowy pan Ibrahim jest z kolei skromnym, tureckim sklepikarzem, dla którego wszystkie wartości i mądrości życiowe są zawarte w Koranie – świętej księdze islamu.

Akcja filmu rozgrywa się w Paryżu lat 60-tych XX wieku. Momo w wieku szesnastu lat postanawia rozpocząć obcowanie płciowe z miejscowymi prostytutkami. Pierwszą z nich zostaje Sylvie, która z czasem zaprzyjaźnia się z chłopcem. Młody Żyd, półsierota, wszystkie zakupy robi w miejscowym sklepiku prowadzonym przez „Araba” – Pana Ibrahima. Gdy pewnego dnia starzec przyłapuje chłopaka na kradzieży postanawia go nie karać, ale zaopiekować się nim, pokazać, co jest w życiu najważniejsze. Wprowadza chłopca w świat nowych wartości. Ibrahim staje się jego jedynym przyjacielem. Jest jego bohaterem i autorytetem. Staje się dla niego kimś w rodzaju nauczyciela i „instruktora życia”. Pewnego dnia wyruszają w podróż w rodzinne strony Ibrahima, która na zawsze odmieni ich życie.

Film pokazuje nam, w jaki sposób mamy dążyć do odbudowania porozumienia między dwoma nienawidzącymi się narodami. Pokazuje, że jest to możliwe tylko dzięki wzajemnemu zrozumieniu i poznaniu. „Pan Ibrahim i kwiaty Koranu” to wspaniała opowieść o przyjaźni, wzajemnym szacunku, zrozumieniu życia. To historia, która wyzbywa się nienawiści i pogardy. Jest swoistą lekcją dojrzewania.

W filmie możemy delektować się niezwykłym klimatem, bardzo dobrym kunsztem aktorskim i realistycznym przedstawieniem Paryża lat 60-tych. Ponadto w filmie możemy podziwiać niezwykłe krajobrazy, ciche, wąskie uliczki i liczne kawiarenki. Urzeka także prostolinijność głównego bohatera.

Obraz Dupreyon’a został doceniony na świecie, na co potwierdzeniem może być przyznanie przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej nominacji do Złotego Globu w kategorii najlepszego filmu zagranicznego. W rodzimej Francji Omar Sharif, wcielający się w postać pana Ibrahima, został uhonorowany Cezarem.

Gregoire



Od rozmowy do pokoju

"Pan Ibrahim..." to piękna i wzruszająca opowieść o dorastaniu. Głównym bohaterem jest Momo. Już nie chłopak, a jeszcze nie mężczyzna. Dorasta wychowywany przez ojca, bez matki, która dawno temu opuściła dom w niejasnych okolicznościach. W zasadzie Momo nie jest przez ojca wychowywany, jest ledwie zauważany i tylko po to, by zostać skrytykowanym. Ojca bardziej zajmuje stan własnych jelit niż dzień urodzin syna. W końcu okaże się tchórzem... To mogłoby załamać każdego (przykładem może być inny film "Lilja 4-ever").

Jednak w życiu młodego Żyda jest ktoś, kto potrafi go poprowadzić po tych niebezpiecznych wodach dorastania. To Ibrahim, muzułmanin, właściciel niewielkiego sklepiku. Ma swoje lata, wiele przeżył, a teraz dzieli się to mądrością z Momo. Uczy go szczęścia, uczy dystansu i zaangażowania, uczy życia. Tak jak prostytutki wprowadzają go w świat intymności, tak Ibrahim staje się mistrzem-przewodnikiem, który pokaże jak stać się silnym w obliczu przeciwności losu i jak przy tym wszystkim pozostać człowiekiem.

Film w dużym stopniu bazuje na wypowiadanych przez Ibrahima mądrościach. Stąd też istniało olbrzymie ryzyko, że "Pan Ibrahim..." przekształci się w nudny wykład o szczęściu. Tak się jednak na szczęście nie stało. Główna w tym zasługa Omara Sharifa, który stworzył jedną z najlepszych ról w swoim bogatym przecież dorobku aktorskim. Tchnie taką pogodą ducha, że zaraża nią nie tylko Momo ale i widzów. Z wielką łatwością wierzy się w to, co mówi. Oto prawdziwy mistrz przy pracy.

"Pan Ibrahim..." to ciepła przypowieść utrzymana w konwencji bajki o inicjacji i sprawdza się w tej konwencji bardzo dobrze. Nie ma w nim Żydów i Arabów. Nie ma wojen religijnych i światopoglądowych. Twórcy pokazują, że tak naprawdę za tymi wszystkimi etykietkami kryją się jednostki. Jednostki ze swoimi wadami i zaletami, które jeśli tylko z nimi porozmawiasz, nawiążesz kontakt, przestają być straszne, tajemnicze, a staje się swojskie, zwyczajne, czego nie sposób nienawidzić. Piękne przesłanie, choć w obecnych czasach nieco naiwne. Mimo wszystko warto zobaczyć.

Torne



"Bardzo dobry film opowiadający o dojrzewaniu żydowskiego chłopca - dziecka ulicy - w Paryżu. Takiego biednego Paryża zresztą dawno nie widziałem, turpizm pełną gębą, mi się w każdym razie podobało. Chłopak zaprzyjaźnia się z arabskim sklepikarzem (wiekowy Omar Shariff), no i mamy dialog kultur, dialog pokoleń i ogólnie porozumienie ponad podziałami plus poszukiwanie sensu życia. Podobały mi się sceny z ulicznymi prostytutkami, pokazanymi w całej swej brzydocie, ale z wielką sympatią (to u jednej z nich chłopak przejdzie inicjację seksualną). Podobało mi się zgrabne połączenie poetyckości inaturalizmu. Pierre Boulanger, grający głównego bohatera, Momo, jest świetny. Polecam. 9/10".

Slavosky



"Dobre zdjęcia, muzyka, gra obu głównych aktorów. A przy tym wspaniała opowieść o przyjaźni, o zrozumieniu życia, najwyższych wartościach, dojrzewaniu (także do śmierci). Polecam"

Pehyu




CYTATY

"Dobrze jest zacząć z profesjonalistkami. Ale potem, kiedy dojrzejesz do głębszych uczuć, wtedy docenisz nowicjuszki".

"Ludzkie serce jest jak ptak w klatce. Kiedy tańczysz, twoje serce śpiewa, i wtedy wznosi się do nieba."

"Jestem szczęśliwy, bo jesteś tu ze mną i wiem, co jest w moim Koranie..."


"Powąchaj, to zapach szczęścia. To Grecja. Ludzie po prostu siedzą. Spędzają czas na patrzeniu jak ich mijamy. Przez całe życie ciężko pracowałem. Ale zawsze znalazłem na to czas. Nigdy nie pożądałem wielkich obrotów, ani tłumu klientów. Bez pośpiechu, oto jest klucz do szczęścia".




Zobacz też | Read more:
Wycieczka studencka: Kraków – Oświęcim – Ostrawa – Solina (2010) | Student’s trip: Cracow – Auschwitz – Ostrava – Solina (2010)
Eric-Emmanuel Schmitt – Oskar i pani Róża (Oscar and the Lady in Pink)
Khaled Hosseini – Chłopiec z latawcem (Kite runner)
Musisz tańczyć jak derwisz! | I want you to dance like a dervish!
Uśmiech z lodówki | The smile from the fridge
Sambor Dudziński
Justyna Steczkowska – Wracam do domu
Requiem dla Stanisława Piro | Requiem for Stanisław Piro
A w sercu bezpiecznie | Safely in the heart (Płock 02–03.06.2012)