STANISŁAW PIRO – MAŁY WIELKI CZŁOWIEK (A LITTLE BIG MAN)
Dodane przez MasterZMC dnia 01.04.2012 12:08
Stanisław Piro foto

Czasami jest nam dane w życiu spotkać człowieka niezwykłego, takiego, o którym nie da się zapomnieć. Zamojski artysta Stanisław Piro to osoba wszechstronnie uzdolniona, o bogatym życiu i szerokim wachlarzu zainteresowań, które z powodzeniem przetransportowuje na różne działania artystyczne i społeczne. Można też powiedzieć, że to człowiek wielkich liczb, gdyż jego dorobek twórczy jest naprawdę imponujący.

Urodził się 8 maja 1925 r. w Czerniczynie koło Hrubieszowa. Prawdopodobnie przodkowie jego rodziny przywędrowali do Polski z Hiszpanii i mieli na nazwisko Piro. Polska to bez wątpienia kraj wielkich artystów pod względem talentu i ducha. Nie ustępujemy tu pola ani Hiszpanii, ani żadnemu innemu krajowi. Jednak co warto podkreślić, kultury i sztuki nie można zamknąć tylko w kręgu narodowym, bo jak mówi Stanisław Piro – Artysta jest obywatelem świata, w przeciwieństwie do biznesmena, który jest tylko obywatelem swojej firmy.

Najpierw w życiu Stanisława Piro znaczącą rolę odgrywała metaloplastyka. Jest to dziedzina twórczości artystycznej zajmująca się wyrobem przedmiotów dekoracyjno-użytkowych z metalu, np. kinkiety, popielniczki, świeczniki. Artysta ma ich na swoim koncie ponad 1000. To pierwsza wielka liczba.

Kolejnym rzemiosłem było złotnictwo. Przez wiele lat wraz z synami Grzegorzem i Łukaszem pracował jako złotnik i wykonywał wyroby ze srebra, bursztynu i metali półszlachetnych. Swoje prace złotnicze prezentował na licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i zagranicą, m.in. w Krakowie, Warszawie, Malborku, Wrocławiu, Göteborgu, Sztokholmie, Brukseli, Helsinkach czy Aiken.

W latach 70. po raz pierwszy wyjechał do Stanów Zjednoczonych w odwiedziny do córki. Tam zetknął się z powstającym właśnie ruchem Animal Liberation Front (ALF) walczącym o prawa zwierząt. Jak sam przyznaje, jest to istotny moment w jego Cirriculum Vitae, gdyż zetknięcie się z ALF było dla niego sygnałem inspirującym do dalszych działań na różnych ścieżkach, jakkolwiek nie związanych wcale ze zwierzętami.

Jedną z takich ścieżek jest rysownictwo. I tu kolejna zawrotna liczba – 15 tys., mniej więcej tyle rysunków ma już w swoim dorobku. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie fakt, że rysuje codziennie od 36 lat. Swe dzieła potrafi tworzyć dwudziestoma różnymi narzędziami np. chińskim piórkiem kaligraficznym.

Wielkich ludzi cechuje to, że potrafią dzielić się swoim bogactwem. Dzięki uprzejmości Jerzego Tyburskiego, dyrektora BWA Galerii Zamojskiej, każdego dnia odbywają się tam seanse rysunkowe z młodymi ludźmi, prowadzone przez Stanisława Piro. Polega to na wspólnym tworzeniu kompozycji rysunkowych. Tak artysta motywuje to działanie – Pomyślałem, że seanse rysunkowe są pewną formą edukacji estetycznej, która dla mnie ma niesłychanie istotne znaczenie we wszystkich innych działaniach, dlatego, że edukacja estetyczna jest ściśle związana z edukacją moralną i te dwa aspekty edukacji są najbardziej zaniedbane w tej cywilizacji. Gdyby one były priorytetem w edukacji, żylibyśmy w zupełnie innym świecie.

Seanse rysunkowe są otwarte dla wszystkich, którzy chcą spędzić swój wolny czas w sposób miły i twórczy. Najpiękniejsze są chwile, gdy człowiek, który nie wierzył w swoje zdolności, nagle odkrywa, że ma talent.

Bratnią dziedziną rysownictwa jest malarstwo. Stanisław Piro maluje obrazy od 1978 r., kiedy to natrafił przypadkowo na napisaną przez Kirę Fiodorowną Samosiuk biografię chińskiego malarza wszech czasów Kouo-Hi (1020–1090), który odtąd stał się jego twórczym idolem. Ten wielki artysta Dalekiego Wschodu za swego życia namalował przeszło 2000 obrazów, ale z tego dorobku zachowało się zaledwie 5 obrazów (najsłynniejszy „Wczesna wiosna”). Stanisław Piro postanowił wykonać 2000 dzieł, które ułożą się w cykl będący hołdem dla znamienitego malarza Chin. Wystawę tych prac planował już na 1990 r., ale wtedy z różnych przyczyn nie wyszło. Teraz będzie na to kolejna szansa, bo zbliża się rok 2020, czyli 1000. rocznica urodzin Kouo-Hi.

Jeszcze jedną artystyczną działalnością Stanisława Piro jest rzeźbiarskie przekształcanie obiektów naturalnych w dzieła sztuki. Wykonał takich obiektów blisko 500. Nie obca jego zainteresowaniom jest również poezja. Napisał ponad 1800 wierszy, w tym ok. 200 w języku angielskim.

Stanisław Piro choć ma 85 lat, posiada kondycję 45-latka. Jak to jest możliwe? Czyżby udało mu się znaleźć eliksir młodości? Tajemnica tego tkwi w tym, co jak sam przyznaje, jest jego największą pasją. Od lat 70. zaczął dokonywać głębszego wglądu w to, jakie są przyczyny niskiego poziomu zdrowotności populacji i tego zjawiska, że istnieją olbrzymie obszary biedy, nędzy i śmierci głodowej w świecie. Te osobiste obserwacje, poparte medycyną chińską, posłużyły mu do stworzenia technologii zdrowia i żywności, która nazywana jest też Faustem. Uważam, że gdyby każdy stosował tę technologię, tak jak ja ją stosuję, zachowałby zdrowie i sprawność do końca życia – mówi Stanisław Piro. Dlatego właśnie chciałby w oparciu o Fausta, stworzyć program „Zamość Miasto bez Chorób”, o którym na pewno jeszcze usłyszymy.

Innym marzeniem jest przygotowywane przedsięwzięcie artystyczno-społeczne o nazwie „Requiem dla 500 000 000”. Z pewnością dla niektórych będzie to szok, ale jest to liczba osób, jakie zmarły z głodu w XX w. Projekt miałby na celu pogłębioną refleksję nad tym haniebnym zjawiskiem i podjęcie działań służących zapobieżeniu śmierci głodowej w świecie.

Moje pasje nie wyczerpują się na emocjach i dążeniach, one natomiast przekształcają się w teksty, pomysły, koncepcje, rysunki, malarstwo, rzeźbę, spotkania towarzyskie – mówi Stanisław Piro. To wszystko jest spójne w jednym człowieku, małym pod względem wzrostu, ale wielkim pod względem serca. Wypada życzyć jeszcze wielu lat twórczej pracy, niegasnącego zapału oraz tego, aby znaleźli się ludzie, którzy wspólnie z zamojskim artystą zechcą realizować dobre przedsięwzięcia.

Mateusz Sawczuk
"Gazeta Zamojska" 2010, nr 6 (034), s. 10