SKOKI NARCIARSKIE – ADAM MAŁYSZ – BOHATER POLSKICH SERC | SKI JUMPING – ADAM MAŁYSZ – THE HERO OF POLISH HEARTS
Dodane przez MasterZMC dnia 13.09.2011 22:18



Adam Henryk Małysz, lat 32, urodzony w Wiśle, wzrost 170 cm, z zawodu, dekarz, szczęśliwy mąż Izabeli i ojciec Karoliny – jeden z najlepszych zawodników w historii skoków narciarskich. Czterokrotny indywidualny Mistrz Świata, czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli w Pucharze Świata, czterokrotny medalista Igrzysk Olimpijskich, jedyny polski tryumfator Turnieju Czterech Skoczni, 39-krotny zwycięzca zawodów Pucharu Świata, 92 razy na podium, 3-krotny zwycięzca Letniej Grand Prix, 39-krotny indywidualny Mistrz Polski, zdobywca ponad 13 tys. punktów w zawodowej karierze, 4-krotnie wybrany na najlepszego sportowca Polski. Ten skromny i wątły człowiek osiągnął to wszystko w ciągu 16 lat. Wzbijając się w przestworza stał się największym bohaterem Polaków w XXI wieku, fenomenem sportowca, autorytetem i wzorem do naśladowania, a dla wielu po prostu „Orłem z Wisły”. Ale przecież nie zawsze było tak pięknie i różowo, a więc zacznijmy od początku…

Swój pierwszy skok Adam oddał w wieku 6 lat w swojej rodzimej miejscowości, klika lat później już jako zawodnik KS Wisła Ustronianka, trafił pod wodzę swojego wuja Jana Szturca, który został jego pierwszym trenerem… kombinacji norweskiej. Na szczęście szybko zauważył, że przeznaczeniem Adama są skoki narciarskie. W wieku 17 lat trafił do reprezentacji narodowej, prowadzonej przez czeskiego szkoleniowca, Pavla Mikeskę. W zawodach Pucharu Świata, zadebiutował 4 stycznia 1995 r. w austriackim Innsbrucku, gdzie od razu zdobył swoje pierwsze punkty, zajmując 17. miejsce. Po swoim debiutanckim sezonie, w ciągu następnych dwóch lat, Adam stał się zawodnikiem światowej czołówki, 18 lutego 1996 r. w Iron Mountain, po raz pierwszy stanął na podium, a w tym samym roku 17 marca w Oslo usłyszał „Mazurek Dąbrowskiego” za zwycięstwo na skoczni Holmenkollen, jeszcze wtedy nikt nawet nie przypuszczał, że ten młodzieniec powtórzy to na tej skoczni jeszcze 4 razy. W klasyfikacji generalnej dwa razy z rzędu był w pierwszej dziesiątce, po drodze wygrywając zawody w Hakubie i Sapporo, na następną dziesiątkę trzeba było czekać 4 lata.


W sezonach 1997/1998 i 1998/1999 nasz zawodnik przeżył prawdziwy kryzys formy, po ślubie z Izabelą i narodzinach córki, zajmował dalekie lokaty i mając na uwadze utrzymanie rodziny, poważnie rozmyślał o zakończeniu kariery.

W następnym sezonie 2000/2001 funkcję trenera polskich skoczków przejął Apoloniusz Tajner, w sztabie trenerskim pojawili się też Jan Blecharz i Józef Żołądź, którzy doprowadzili do największych sukcesów w karierze Adama i początku „Małyszomanii” w Polsce. Dzięki wsparciu swojej żony i kapitalnym metodom szkoleniowym, Małysz stał się prawdziwym „herosem” skoków. Ciężki trening, wielki talent i tajemna technika sprawiła, że przez 3 sezony z rzędu odbierał Kryształową Kulę w Planicy, doprowadzając konkurentów do granic szaleństwa. Regularnie przeskakiwał swoich rywali o kilka metrów, na potęgę bił rekordy skoczni, a wszyscy z niedowierzaniem i zazdrością patrzyli na radość polskich kibiców, których Adam jak magnes przyciągał na skocznie całego świata. 21 wygranych zawodów w Pucharze Świata oraz kolekcja medali na Mistrzostwach Świata: złoto i srebro w Lahti (2001), 2 złota w Predazzo (2003), a także dwa medale na Igrzyskach Olimpijskich w Salt Lake City (2002) – te wszystkie sukcesy zapisały się na zawsze w historię polskiego sportu. Adam Małysz stał się wielką gwiazdą, obleganą przez dziennikarzy, kochaną przez kibiców z całego świata i szanowaną przez innych, często występował w reklamach, a zakopiańska Wielka Krokiew, za jego sprawą, powróciła na zasłużone miejsce „Mekki skoczków”.

Po tych ogromnych i wspaniałych sukcesach w sezonie 2003/2004 nastąpiło lekkie załamanie formy naszego mistrza, nie wygrał żadnego konkursu w sezonie, a podczas treningu w Salt Lake City doznał groźnego upadku, po którym na pół roku musiał odstawić narty na bok.

W kolejnym sezonie za brak wymiernych sukcesów dość pochopnie obwiniono Apoloniusza Tajnera, a na jego miejsce został zatrudniony młody austriacki trener Heinz Kuttin. Adam skakał na wysokim, światowym poziomie lecz brakowało mu tego „błysku” sprzed lat. Wygrał 4 zawody Pucharu Świata (w tym 2 w Zakopanem), w klasyfikacji generalnej zajął 4. miejsce, natomiast Mistrzostwach Świata w Oberstdorfie broniąc tytułów mistrzowskich zajął dopiero 6. i 11. miejsce.

Niestety rok później, było jeszcze gorzej, słabe skoki Małysza w Pucharze, miały nie mieć znaczenia, ponieważ docelowym punktem sezonu były Igrzyska w Turynie, jednak tam rzeczywistość okazała się inna, 7. i 14. miejsce przelało czarę goryczy. Polski Związek Narciarski przekonał się w końcu, że Adam potrzebuje trenera doświadczonego, z najwyższej półki. Heinz Kuttin został zwolniony, na jego miejsce przyszedł młody Łukasz Kruczek, natomiast „Orzeł z Wisły” zaczął indywidualne treningi z Finem Hannu Lepistö.

Jak się później okazało był to strzał w dziesiątkę, w 2006 roku, Adam Małysz wygrał Letnią Grand Prix, a w sezonie zimowym nastąpił prawdziwy „powrót Króla”. Fiński szkoleniowiec podczas spokojnego treningu ze skoczkiem, przywrócił wszystkie jego atuty sprzed lat. Adam, dzięki nadzwyczajnie silnemu odbiciu na MŚ w 2007 r. w Sapporo, na skoczni K-90, nie dał rywalom żadnych szans, wyprzedzając drugiego Ammana o ponad 20 punktów. Czwarte miejsce w konkursie zajął Kamil Stoch, już wtedy sprawiając sporą niespodziankę. Na dużej skoczni, Małysz pechowo uplasował się na 4. pozycji, ale od tego momentu zaczęła się jego fantastyczna pogoń, zakończona trzema zwycięstwami w Planicy i zdobyciu kolejnej, już czwartej Kryształowej Kuli w karierze. Wyprzedzając norweskiego młokosa, Andersa Jacobsena, wyrównał pod tym względem rekord należący do legendy skoków Mattiego Nykanena. Nasz zawodnik znów stał się bohaterem narodowym i dał nauczkę niedowiarkom, którzy zwątpili w jego dalsze sukcesy.

Przez kolejne 2 lata, jako prawie w pełni spełniony sportowiec, dalej trenował i utrzymywał się w światowej czołówce skoczków, był podporą reprezentacji, założył fundację pomagającą młodym skoczkom, a sam czekał na Igrzyska, gdzie miał dopełnić swoją karierę, złotym medalem. Choć w sezonie skakał przeciętnie, w 2010 r. na Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver, znów udowodnił jak wielkim i fenomenalnym jest sportowcem, zdobył dwa srebrne medale, ulegając tylko będącemu poza zasięgiem Szwajcarowi Simonowi Ammannowi, który pomimo wielkiej sympatii do Adama, stał się jego prawdziwym przekleństwem, ponieważ 8 lat wcześniej na Igrzyskach w Salt Lake City, też zabrał mu złoto. Już wtedy pojawiły się spekulacje na temat dalszej sportowej przyszłości Małysza.

Sezon 2010/2011, jak się później okazało, był dopełnieniem wspaniałej kariery jednego z najlepszych zawodników w historii. Już w lecie był w świetnej formie, lecz na którymś z treningów przeciążył kolano i na początku sezonu zimowego nie skakał na 100 procent swoich możliwości, aż przyszedł niesamowity weekend w Zakopanem… W pierwszych zawodach nie dał szans rywalom, i po raz 39. zwyciężył w konkursie Pucharu Świata. Niedzielny konkurs, rozgrywany w trudnych warunkach przyniósł wiele niespodzianek, w świetnym stylu, wygrał go Kamil Stoch, zaś Małysz po niegroźnym upadku w pierwszej serii, w drugiej już nie wystąpił. Do historii przeszedł również 13 luty, kiedy odbywał się konkurs w norweskim Vikersund. Wtedy na mamuciej skoczni Vikersundbakken, skoczek z Wisły oddał najdłuższy skok w swojej karierze 230,5 m., a tym samym ustanowił rekord Polski w długości skoku narciarskiego.


Na Mistrzostwach Świata w Oslo, znów przyszły piękne chwile dla Małysza, na skoczni normalnej zdobył brązowy medal, który był już jego dziesiątym w karierze. Na dużej skoczni, był 11., a zaraz po zawodach, jak wcześniej przewidywały media, Adam Małysz zapowiedział, że po tym sezonie definitywnie kończy karierę. Cały świat skoków, a także polscy kibice nie dowierzali, ale z szacunkiem przyjęli jego decyzję, dziękując mu za 16 lat pięknych emocji, których dostarczał im nieraz. Z Pucharem Świata pożegnał się najlepiej jak mógł, zajął 3. miejsce w konkursie w Planicy, które dało mu również 3. miejsce w ogólnej klasyfikacji. Konkurs wygrał Kamil Stoch, który symbolicznie przejął pałeczkę, dając nam nadzieję, że w godny sposób zastąpi, odchodzącego mistrza. Tom Hilde z wąsem, Simon Ammann klęczący i kłaniający się przed Adamem, góralski taniec Stocha, narty z napisem, „kocham Izę” i „dziękuje Lepistö” oraz gromkie „dziękujemy” od polskich kibiców, sprawiło, że było to wyjątkowe popołudnie dla każdego Polaka.

26 marca na Wielkiej Krokwi w Zakopanem odbył się oficjalny benefis „Skoki do Celu (Adam’s Bull’s Eye)”, z udziałem światowej klasy skoczków, dawnych konkurentów Polaka. Benefis był uroczystym pożegnaniem naszego wielki mistrza, który oddał swoje ostatnie skoki.

Mihau Szczepanik
„Skafander. Gazeta Akademicka” 2011, nr 4 (11), s. 14





Zobacz też | Also read:
Sportowcy Roku 2011 | Polish Sportspersonality of 2011